wtorek, 4 października 2016

W życiu piękne są tylko skille...

Wróciłam do domu padnięta jak koń po westernie i oprócz walnięcia się do łóżka z kubkiem kakaa, którego nie mam, miałam ochotę pograć. Skończyło się na tym, że piszę tutaj, bo mój Luby zajął lepszy (i w dodatku swój) komputer, przez co nie mogę w końcu zacząć przygody z najnowszym Wiedźminem.
Zawsze gdy zaczynam temat gier komputerowych, widzę te wszystkie tumblrowe opisy typu ''Jestem Gamer Girl''. Bawią mnie trochę cosplayerki (bo w 90% przypadków traficie na Jinx z LoLa), za to mam ochotę przybić piątkę każdej lasce, z którą kiedykolwiek zarywałam nocki (jakkolwiek by to nie brzmiało). Nie wiem, ja tam nie lubię ujawniać swojej płci w grach online, panowie zwykle zwracają się do mnie per ''Dude'' lub "Mate''. I nie szczędzą chorych żarcików.

Swego czasu namiętnie grałam w Metina i Vindictusa-spędziłam naprawdę wiele godzin na rozmowach ze świetnymi ludźmi (w szczególności w naszej gildii), jednak minusem jest fakt, że gdy dojdzie się już do fajnego poziomu, w którym rozwijanie postaci jest sprawą drugorzędną, robi się nieco nudnawo. Lubiłam jeszcze czasem tam zaglądać, brać udział w eventach. Ot tak, dla popykania, bez większych ambicji.


taka byłam piękna <3

Dużo cieplejszym uczuciem darzę wszelkie sandboxowe projekty. Będąc małym dzieciakiem przyglądałam się jak gra mój wujek i można powiedzieć, że komputer był obecny w moim życiu od najmłodszych lat. Need for Speed Underground, którego totalnie wtedy nie ogarniałam, Bloodrayne II-fascynująca i nieco przerażająca, strategie-Settlersi, Heroesi (III ftw, choć nadal posysam), Duke Nukem oraz oczywiście nieśmiertelny Tomb Raider, na którego punkcie miałam fioła.

Z tym ostatnim walczyłam dość długo-pamiętam pierwsze części, które przechodziłam z dość dużym stresem. Za mocno wczuwałam się w rolę głównej bohaterki i strasznie przeżywałam jej śmierć-a uśmiercać nie tyle lubiłam, co umiałam. Zatrzymałam się na piątej części. Dopiero trzy lata temu, gdy wyszedł prequel serii, postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę.
Tomb Raider 2013 był wtedy strzałem w dziesiątkę. Interesująca fabuła, niesamowity, nieco mroczny klimat, który poczułam dwa razy bardziej, odpalając grę o 23:00, przy zgaszonym świetle...Autorzy oczywiście odbiegli nieco od poprzednich części, dodając możliwość rozwoju postaci i ekwipunku, ale ostatecznie wyszło na plus. Na napisy końcowe gapiłam się z wielkim ''wow''. Wtedy też wróciłam do starszych części, czując się na nie wystarczająco gotowa. ''Legenda'' pozostanie chyba moim numerem jeden.

 już na początku gry mamy dość podobne widoki...

i różne lokalizacje.

Podobne odczucia miałam przy serii Assassin's Creed. I mimo hejtu wszystkich dookoła, jestem jedną z nielicznych osób, którym naprawdę nie podoba się pierwsza część. Fabularnie-super. System rozgrywki-nuda. Dużo lepiej ''bawiłam się'' przy trylogii o Ezio i jego następcach, z czego faworytem jest Black Flag, biorąc pod uwagę moją piracką duszę.
Ogromnym atutem AC są wątki historyczne-mimo tego, że nie jest to coś, co mnie porywa, w tym wypadku zawsze miałam ochotę wiedzieć nieco więcej, by jeszcze bardziej zrozumieć pewne decyzje i wydarzenia.

 zdobywanie miast, statków...

i śpiewanie szant z ekipą!

Będąc już przy podobnym klimacie, nie mogę pominąć oczywiście naszego Wiedźmina-i o ile w jedynkę nie grałam, tak dwójka była powodem kolejnych zarwanych nocy. Moje serce podbił fakt, że mogłam wybrać, po której stronie stanąć-i tak zamiast jednej, miałam dwie różne historie-tak samo ciekawe i emocjonujące. Trójka, jak już wspomniałam, czeka na swoją kolej. Muszę się na nią psychicznie przygotować.


misja, która za pierwszym razem sprawiła, że bardzo dużo przeklinałam.

A propos wyborów-trafiłam kiedyś na produkcje Telltale Games-to dopiero wachlarz możliwości! Moim zdecydowanym faworytem jest The Walking Dead, sezon 1 (drugi też daje radę, ale trzeci jest już słaby). Pięć epizodów, ok. godziny na każdy-czujemy się, jakbyśmy oglądali serial, ale jest to o tyle fajne, że możemy mieć wpływ na to, co się dzieje. W zależności od tego, co zrobimy, fabuła może być naprawdę...zróżnicowana. Podobnie w The Wolf Among Us, z Bigby Wolfem na czele. Reszta ich produkcji do mnie nie przemówiła.

 TWD i Clementine

Big bad wolf

Jeśli już jesteśmy w temacie wpływania na fabułę...Ostatnio psychikę zniszczyło mi Life is Strange. To zdecydowanie najsmutniejsza gra, z jaką miałam do czynienia. Fabularnie-fantastyczna, dużo zwrotów akcji.  Założę się, że gdybym zadała Ci pytanie ''czy chciałbyś umieć cofać czas'' potwierdziłbyś bez mrugnięcia okiem. Cóż...ta gra pokazuje, jak strasznie się mylisz.


no przecież tu nie da się nie ryczeć jak małe dziecko...

Potem próbowałam grać w Alan Wake. Wykasowałam po 10 minutach, widocznie jestem zbyt dużym noobem, denerwował mnie widok kamery i brak reakcji na to, co robię. Zamiast tego dałam szansę Murdered: The Soul Suspect-to z kolei przyprawiło mnie o koszmary w nocy-po raz kolejny mamy do czynienia z fajnym tematem, ale grywalność...4/10. Lubię zagadki, nawet bardzo, ale mimo wszystko te były zbyt proste. I okropnie krótkie!
Największym problemem były dla mnie demony. Przerażał mnie ich wrzask i sposób, w jaki zostały pokazane przez twórców, stąd te momenty były w rękach mojego Lubego. A, niech ma.

 prowadzenie śledztwa własnej śmierci...i to jeszcze zza grobu!

no przecież te historie są straszne...

Kończąc już powoli (bo ja tak mogę pisać jeszcze przez godzinę, albo dwie, a i tak skupiam się na grach z ostatnich miesięcy), największym zaskoczeniem był dla mnie Batman-tu, podobnie jak z TWD, pierwsza część-super, reszta trochę mniej. Wzbraniałam się przed nim strasznie-no bo jak...lubię komiksy, lubię filmy, ale sama postać Wayne'a mnie drażni. Jednak wysokie oceny mnie trochę zachęciły. Obecnie jest to jedna z moich ulubionych gier i to właśnie przez nią wsiąknęłam w Uniwersum DC trochę bardziej.


i fantastyczny Mark Hammil w roli Jokera!

No i co? I nie mam w co obecnie grać. Jestem strasznie marudna, więc ciężko mi coś polecić. Nie mam psychiki do produkcji typu Outlast czy Layers of Fear (to jest zabawne tylko wtedy, jeśli oglądacie to w wykonaniu Isamu; choć The Evil Within mnie kusi). Jeśli znacie produkcje wyżej-super, będziecie wiedzieli, w czym gustuję. Jeśli nie-sprawdźcie, napiszcie, chętnie w komentarzach powiem o nich nieco więcej niż tu, bo zdaję sobie sprawę z tego jak bardzo zdawkowe informacje otrzymaliście.

Ale przynajmniej wiecie, czego się spodziewać, gdy któreś z Was odwiedzi mnie w pracy z potrzebą zakupu nowej gry. :)