czwartek, 26 czerwca 2014

Recenzja pianki koloryzującej Venita, odcień 'Ognisty wulkan'

Od kilku dni mój humor waha się między złym a bardzo złym. Powszechnie wiadomo, że jeśli nawet czekolada nie pomaga, to na pewno pomoże pofarbowanie włosów. I tak stało się tym razem. Przynajmniej u mnie działa.

Venita-ognisty wulkan
krwisty odcień za kilka złotych
Na kupno zdecydowałam się w sumie spontanicznie-akurat byłam w mieście, a moje włosy i tak domagały się dopieszczenia. Planowałam wypróbowanie nowych pianek już od jakiegoś czasu, więc uznałam, że zły humor jest wystarczającym argumentem ''za''.
Pianki Venity są o tyle fajne, w porównaniu do szamponetek i farb, że nie muszę kupować dwóch opakowań-jedno wystarcza na pokrycie gęstych włosów (brakuje mi jakieś 15/20cm do pasa) i jeszcze sporo jej zostaje, stąd jedna buteleczka potrafi starczać na 3 użycia (przy krótkich włosach nawet do 5!).

 
Jak widać na załączonym obrazku, buteleczka przypomina zwykłą piankę do włosów. Jest to jedno z najlepszych rozwiązań, jeśli chodzi o koloryzację, bo z powodzeniem można samej nałożyć mieszankę, bez obaw, że włosy będą pokryte nierównomiernie.

Już podczas farbowania widziałam, że kolor bardzo mi się spodoba-efekt jest widoczny już po kilku minutach. Intensywność koloru zależy od koloru wyjściowego (na rozjaśnionych będzie bardzo intensywny, na innych-różnie). Piankę można nakładać na suche lub wilgotne włosy-zdecydowanie polecam drugie rozwiązanie, bo jest po prostu łatwiejsze. W zależności od oczekiwanego odcienia, podobnie jak z tonerami, siedzi się od 10 do... oj, ja potrafię siedzieć nawet i godzinę/dwie. Choć ''powinno się'' do 30/45 min.


Jednak-co by nie było tak kolorowo, jest jeden minus-pianka okrutnie brudzi skórę. I ręczniki. I poduszki. I wszystko, co ma kontakt z włosami przez pierwszy dzień. Nawet po zmyciu. Dlatego proponuję wcześniej nasmarować kremem okolice uszu, karku i czoło. Uwierzcie na słowo, będzie Wam łatwiej zmywać.

Jeśli chodzi o zapach, bywa różnie-jedna partia pachnie jak soczyste jabłuszka, inna-raczej nieprzyjemnie. Ale spokojnie, tu obejdzie się bez maski gazowej.

Dzisiaj, gdy wstałam z nowym kolorem, byłam zachwycona:


Choć powyższe zdjęcie nie ukazuje w pełni idealnego odcienia czerwieni. Tutaj widać lepiej:


Kolor jest intensywnie czerwony, w świetle dziennym wpada odrobinę w róż-ale nie ''soczysty'', jak w wypadku szamponetek Mariona. Najtrafniejsze określenie tego odcienia to ''Arielkowa czerwień''. :D

Podsumowując:
Cena-w porządku. Ja zapłaciłam 7,50, raczej drożej niż za 10 zł nie znajdziecie.
Dostępność-ok. Można je kupić nie tylko w Naturze, ale też w kioskach, centrach.
Trwałość-jak to pianki, średnia. Z poprzedniego stosowania wiem, że intesywny kolor utrzymuje się tydzień (przy codziennym myciu włosów), a potem delikatnie się wypłukuje (aż zejdzie całkowicie).
Stan włosów po farbowaniu-całkiem dobry.
Zapach-zależny od partii. W porządku.
Wydajność-genialna. Jedno opakowanie starcza na kilka użyć.

Biorąc pod uwagę fakt, że używałam już większości odcieni z tej firmy (prócz nowych palet), szczerze polecam ich pianki!

14 komentarzy:

  1. Jak długo utrzyma Ci się ten kolor na włosach ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak napisałam. Pierwszy raz farbuję tym odcieniem, więc ciężko stwierdzić, czy zachowa się tak samo, jak na przykład fiolet/niebieski/róż.

      Usuń
    2. A tamte ile się trzymały ?

      Usuń
    3. ''Z poprzedniego stosowania wiem, że intesywny kolor utrzymuje się tydzień (przy codziennym myciu włosów), a potem delikatnie się wypłukuje (aż zejdzie całkowicie).''

      Usuń
  2. Bardzo lubię te pianki, szczególnie właśnie ten odcień, chociaż przed zmianą kolorów był bez różowych tonów. Nakładałam na suche, na mokre i z maską ale zdecydowanie najbardziej mi służy nakładanie na suche włosy - wtedy skóra mniej się brudzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nakładanie na suche włosy było bardziej praco- i czasochłonne.

      Usuń
  3. wow, śliczny wystrój bloga. I piękny kolor włosów! Słyszałam dużo dobrego o Venicie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... A po jakim czasie kolor zanika zupełnie? Bo wygląda kusząco, ale po urlopie trzeba wrócić do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok. 2 tygodnie. U niektórych trwa to odrobinę dłużej, u innych krócej-ciężko powiedzieć, jak będzie u Ciebie.

      Usuń
    2. Jak to jest z tą czerwoną pianką, wypłukuje się do prawdziwego koloru naszych włosów czy np, do pastelowego różu lub rudości ?

      Usuń
    3. Jeśli nakładasz tylko jedną warstwę koloru, schodzi zupełnie. Natomiast po nałożeniu kilku warstw (róż i potem fiolet, tak jak robiłam to ja), na rozjaśnionych włosach zostaje blady odcień, który można ''sprać'' tylko kolejnym rozjaśniaczem.

      Usuń
  5. Hej, idę teraz do 5 kl. Nie wiem jaki kolor będzie się utrzymywał tydzień przy codziennym myciu włosów. Proszę o odpowiedź to bardzo pilne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość tych pianek trzyma się dwa tygodnie na włosach, potem zmywa się całkowicie. Możesz mieć problemy z niebieską i fioletową-te są wyjątkowo uparte.

      Usuń

Problemy, sugestie?