wtorek, 12 stycznia 2016

Dziennik Inho: podsumowanie 2015

Nie no, ja się nie nadaję do systematycznego prowadzenia bloga. Albo jestem zbyt zajęta, albo nie mam weny, albo łapie mnie lenistwo nie do okiełznania. A to ostatnie nawiedza mnie bardzo często.
Niemniej lubię robić podsumowania. Przypominać sobie pewne rzeczy, wyciągać z nich wnioski i żyć lepiej z roku na rok; A że 2015 był ultra popieprzony, mam tego trochę do ogarnięcia. Zdjęć prywatnych będzie niewiele, bo nie do wszystkiego chcę wracać, a i płyty zostały w domu.
Wbrew pozorom to był dobry rok. Wiele się nauczyłam, mimo tego, że wydarzyło się mnóstwo przykrych rzeczy. Bardzo dużo się zmieniło, ale z czystym sercem mogę powiedzieć, że jestem innym człowiekiem, niż dwanaście miesięcy temu. Silniejszym, odważniejszym, pewniejszym siebie, swoich decyzji i własnej niezależności.

Rok temu zapisałam sobie kilka postanowień, które zamierzałam zrealizować. A czy mi się to udało? Let's see:

 zrobić nowy tatuaż (albo dwa, jak da radę). 
Drugi kruk zagościł na udzie. Co prawda czeka go jeszcze poprawka, na którą wciąż nie ma czasu, ale to już drobiazg. Sporo nowych pomysłów narodziło się w mojej głowie i liczę na to, że uda mi się niektóre z nich przenieść na ciało.



♥ wytłumaczyć mojemu organizmowi, że chudnięcie 2 cm na miesiąc to jednak trochę za mało.
Ciężko stwierdzić, czy mi się to udało. Przez jakiś czas trzymałam dietę, ćwiczyłam i dbałam o własne ciało, potem to olałam. Ale ostatecznie, w grudniu, schudłam cztery kilo w miesiąc. Więc jakby nie było... :D


♥ zaoszczędzić na nową kartę graficzną
Nope. Doszłam do wniosku, że lepiej będzie za jakiś czas zaoszczędzić na nowy komputer. Albo konsolę. Bo nie ukrywajmy...Karta była mi potrzebna tylko do Wiedźmina. A jak się później okazało, nie tylko karta by nie podołała.

♥ zaliczyć chociaż jeden koncert
Oj, udało się. Przede wszystkim OWF-Muse, Bastille. Na wiele koncertów nie poszłam ze względów finansowych, ale to jeszcze nic straconego. ;)

♥ spędzić z Kotem przynajmniej kilka dni w jakimś nowym miejscu 
No cóż, tego postanowienia nie ocenię. Było dużo fajnych chwil, ale zostały zakończone w sierpniu.

♥ nadal nie popełnić samobójstwa
Chyba podołałam.

♥ być jeszcze bardziej pewną siebie i mieć więcej determinacji w walce z moim S.
Zdecydowanie podołałam. W kwietniu zaczęłam realnie działać. Otrzymałam mnóstwo wsparcia i nowego spojrzenia na wiele aspektów. Robię rzeczy, o których nawet bałabym się pomyśleć parę miesięcy temu. Poznaję cudownych ludzi, mieszkam w różnych miejscach, czerpię z życia tyle, ile potrafię i czuję się dużo szczęśliwsza. I przede wszystkim silniejsza. Pokonanie własnych słabości i trzymanie swoich demonów na smyczy to najpiękniejszy prezent od siebie dla siebie.

♥ znaleźć pracę jako grafik
No cóż, nie znalazłam pracy jako grafik, ale pracowałam w przecudownym miejscu ze świetnymi ludźmi. Bardzo owocny czas, który wspominam z ogromnym sentymentem i lubię wracać myślami do tamtych chwil. Szkoda, że tak szybko to wszystko zleciało.

♥ odbudować/zbudować i utrzymać parę więzi.
Parę więzi odbudowałam. Odnowiłam kontakt z ludźmi, których spodziewałam się już nigdy nie zobaczyć na oczy. W moim życiu pojawiły się nowe osoby. Zaczęłam dostrzegać dobro w każdym człowieku.

Jak widać, większość z postanowień udało mi się zrealizować-inne to raczej kwestia pieniędzy, nie samozaparcia.

A co udało mi się osiągnąć ''ponadprogramowo''?

♥ otworzyłam się na pozowanie i współpracuję z fotografami
Ciężko w to uwierzyć, ale naprawdę miałam ogromne obawy, co do pozowania. Nigdy nie czułam się wystarczająco dobra. Zaczęło się od pierwszej sesji z Yumikasą, przy okazji OWF, potem nie do końca udana współpraca z Martyną, ale prawdziwych skrzydeł dostałam przy Nocturne i to jej w tym miejscu najbardziej dziękuję, bo gdyby nie tamten dzień, pewnie do tej pory nie odważyłabym się na ''poważniejszy'' fotomodeling.



Yumikasa. Przepotwornie się stresowałam i chciałam, by wszystko było dopięte na ostatni guzik, ale moja dezorientacja w terenie skutecznie mi to utrudniała. Oj, moja pewność siebie była bardzo nijaka na tamtym etapie. Niemniej wiedziałam, nad czym muszę w przyszłości pracować. 

Kolejna współpraca nie była udana, co konkretniej opisałam tutaj. Po tym wydarzeniu planowałam zrezygnować z modelingu na stałe...





...aż napisała do mnie Nocturne i dała potwornego motywacyjnego kopa. Wszystko było przepięknie zorganizowane, nasza pomoc, Dominika, również okazała się niezastąpiona. Słyszałam masę komplementów i cennych rad, które stosuję do dziś. W końcu poczułam, że coś potrafię. I poszłam za ciosem.



Następną sesję wykonała Jelimena. Byłam okropnie podjarana, bo Iza jest dla mnie ogromnym autorytetem i nie sądziłam, że będzie chciała mnie przyjąć pod swój obiektyw. Wtedy też poczułam, że moja psychika również się zmienia. Co prawda nadal nie planuję robić aktów, ale podchodzę do tego mniej...hmm...intymnie.


Na moje kolejne ogłoszenie odpowiedział Michał Osęka, który zapewnił piękną stylizację i fajną, luźną atmosferę na sesji. Po raz kolejny coś się zmieniło, bo powoli zaczynałam przełamywać blokadę wstydu. Stałam się bardziej świadoma swojej twarzy i nie przywiązywałam już tak dużej uwagi do ewentualnych gapiów.




Do skutku doszła również od dawna planowana współpraca z Agatą Rokicką. Młodziutka i bardzo ambitna osoba, która wysłała mi mnóstwo pięknych ujęć.




Pod swoje skrzydła przygarnęła mnie także przesympatyczna Basia Lis, z którą pomysł na sesję obgadywałyśmy godzinę przed spotkaniem. Fantastyczna, ciepła osoba z ogromnym poczuciem humoru i jeszcze lepszym wyczuciu chwili. Momentami miałam wrażenie, że zdjęcia są tylko ''efektem ubocznym'' spotkania. :)




Ostatnią sesję w tamtym roku wykonał Sebastian-spotkaliśmy się w sumie bardzo spontanicznie, ale efekty wyszły całkiem niezłe, jak na moją dezorganizację. :D

Więcej zdjęć możecie obejrzeć na facebooku i maxmodels.

wykonałam kilka sesji, wykorzystując nowe umiejętności
Skupiłam się na pozowaniu, nie fotografowaniu, stąd też wykonałam niewiele zdjęć w tamtym roku, ale zdecydowanie zaczęłam rozumieć fotografię i coraz rzadziej wspomagam się programami graficznymi, bo potrafię osiągnąć określone efekty manualnie. I jestem z tego powodu bardzo dumna, bo wiem, że wciąż się uczę.



Przetestowane na gadającej Werze,



Basi Lis,




i Astathre (zastanawiam się, czy nie zrobić oddzielnego wpisu na te zdjęcia :)).

Nagrałam kilka filmików
Co prawda zastanawiam się, czy ich nie usunąć, bo nadal nie wiem, w którą stronę powinnam iść, ale przynajmniej przełamałam blokadę nagrywania swojego głosu. Klik.

♥ Odkryłam nową pasję
I zamierzam ją kontynuować. :)


Wróciłam do rysowania i szukam swojego stylu
Kupiłam szkicownik i zaczęłam bazgrać. Nie licząc na żaden efekt. Sumiennie, systematycznie. I w końcu nauczyłam się rysować bez wzoru. Z głowy. Choć wiadomo, że rękę wciąż trzeba ćwiczyć.



Zapisałam się na prawko
Ale zrezygnowałam. :D

♥ Przeprowadzałam się 3 razy
Sierpień i 2x grudzień.

♥ Przestałam bać się nowych ludzi



Ten moment, gdy mówisz człowiekowi poznanemu przez neta "wpadaj na wódę", a on bierze to sobie do serca i nakurwia 600 km, by spotkać się na parę godzin <3




Przestałam analizować wszystko dookoła. Przynajmniej, jeśli chodzi o spotkania. Bo tak, jak jeszcze pół roku temu znalazłabym tysiące wymówek, by nie iść z kimś do baru, tak w grudniu, mimo natłoku ''jestem-głodna-jestem-zmęczona-bolą-mnie-nogi-jutro-do-pracy-nie-mam-kasy-nie-znam-tych-ludzi-a-co-jeśli'' potrafię odpowiedzieć ''tak'' szybciej, niż pomyślę. Bo wiem, że warto.


I nie mam na myśli stawiania mi drinków.



Niestety zaczęłam też więcej palić.


Przeżyłam coś pięknego, o czym czyta się tylko w książkach, lub ogląda w komediach romantycznych.



I tym pozytywnym akcentem kończę wpis.


A czego planuję dokonać w 2016?
♥ Znaleźć pracę przynajmniej w połowie tak fajną, jak poprzednią,
♥ Wybrać się gdzieś autostopem,
♥ Wyjechać za granicę,
♥ Częściej wychodzić na miasto sama,
♥ Nauczyć się tatuować,
♥ Ściąć włosy,
♥ Dbać o to, co mam,
♥ Nadal kierować się nieco egoistyczną zasadą ''patrz na to, co najlepsze dla Ciebie, nie dla innych'',
♥ Wziąć sobie do serca filozofię ''fuck it'',
♥ Pójść na karaoke,
♥ Zrobić sensualną sesję w duecie z rudowłosą,
♥ Śmiać się, póki nie rozboli mnie brzuch,
♥ Nie martwić się tak bardzo,
♥ Żyć bardziej, mocniej, lepiej.


I życzę sobie, by ten rok z każdym miesiącem był coraz lepszy. Nie na odwrót.



2 komentarze:

  1. o jej o jej, nie wiedziałam, że tu zagościłam! Bardzo mi miło, że tak pięknie o mnie napisałaś <3 Czekam na naszą kolejną współpracę !

    OdpowiedzUsuń

Problemy, sugestie?